środa, 30 września 2015

Zło...

...rozpanoszyło się w mieście i wylewało brudnymi kałużami poza jego granice. Uciakała przed nim na pola, ku wąskiej lini lasu. Czy stare drzewa mogą je zatrzymać? Czy można coś jeszcze zrobić, zanim to błoto ze zgniłych, ludzkich serc wleje nam się do gardeł i zadusi? Odpowiedzi szukała w koronie starej lipy i w rozpostartych ramionach wiekowego dębu. W terkotliwym nawoływaniu kruka i klangorze żurawii, które stały przy rozległym bagnie. Na próżno. Nie rozumiała już mowy ziemii i jej potomstwa. Jej serce zatrzymało się i pękło. Ze środka wyleciała ćma. Spłonęła w ostatnich promieniach mrącego za horyzontem słońca.



***



na fotografii: Joanna
pentacon six tl/ilford hp5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz