czwartek, 4 czerwca 2015

Marzenia o zachodzącym słońcu...




Są takie minuty nieskończone, które wszechświat pomieszczą i jeszcze będzie w nich miejsce na rower, huśtawkę i chodzenie na boso po trawie. Na wieczorny gin z tonikiem, lub malinowe piwo ze sklepu otwartego minutę po zamknięciu. Na śmiech i niemądre gadanie. Na dzieciaków gonienie do łóżek, gdy jeszcze wybryków im się chce. A my tłumaczymy im, że święty spokój należy się nam  już po dniu całym. A oni na to salwy prześmiewcze puszczają pod sufit jak pianę z odkorkowanych, wstrząśniętych radością butelek szampana. A my wiemy, że to przywilej dzieciństwa, który w tych minutach nieskończonych udziela się i nam. I to jest szczęście. I to jest sens życia. Jak huśtwka, rower i chodzenie na boso po malinowej trawie...

***
w marzeniach: Marzena
miejsce: Domnumer10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz