sobota, 7 września 2013

STRACONY WĄTEK


W Departamencie do Spraw Odzyskiwania Straconych Wątków pracował już długo. Przychodził codziennie do pracy na ósmą i od progu zadawał sobie to samo pytanie – ale o co tu chodzi? W którym miejscu straciłem wątek? A tymczasem wątek stracił się sam. A oto jak do tego doszło:

-Dzień dobry, panu… - usłyszał pewnego lipcowego dnia, gdy właśnie przełykał ostatni kęs śniadaniowej bułki. Właścicielka owego „dzień dobry“ była przeciętnie wyglądającą kobietą, ale miała w sobie coś… to coś. Nieuchwytne, nienazywalne, ledwie widoczne. On zauważył.
- Chciałabym wiedzieć, co będzie dalej… Pomoże mi pan?
- Momencik… - przełknął – proszę wejść do środka, dobrze? – bo stała w progu.
Kobieta przyjęła urzędnicze zaproszenie. Poczuł subtelny zapach perfum. A może to nie były perfumy? Są podobno ludzie, którzy z natury ładnie pachną.
- Zapytać? – zawahał się – Może nie. Pomyśli jeszcze, że się wtrącam.
- Co to za wątek? Co chce pani wiedzieć? – słowa wydobyły mu się tym razem z gardła. Był to ton służbowy, umiarkowanie miły, nienachalny, zwykły. Jak ich uczono na kursie, zanim podjął tę pracę piętnaście lat temu. Od tamtej pory szkolenia niewiele się zmieniły. Wiedział to, bo musiał je odnawiać co trzy lata.
- Chciałabym wiedzieć, co będzie dalej z moim życiem? Bo straciłam wątek…– powiedziała cicho, zawstydzona.
Popatrzył na nią z lekkim uśmiechem.
- Niech się pani nie zawstydza. Codziennie słyszę to pytanie. Spokojnie. Zaraz sprawdzę i pani powiem, dobrze?
Kobieta lekko skinęła głową i przygryzła dolną wargę. Pewnie często tak robi, jak się niepokoi. On postukał w klawisze. Zadał kilka rutynowych pytań. Palce zabębniły w klawiaturę. Po chwili już wiedział. Spojrzał na kobietę. Ona czekała w niepewności. On tylko uśmiechnął się do niej lekko zawstydzony.
- Zostanie pani moją żoną. A potem zamieszkamy razem. Będziemy mieć pelargonie i psa. A potem dwójkę dzieci.
Kobieta patrzyła na niego zdumiona. On też czuł się raczej nieswojo. Dziwnie tak spotykać swoje przeznaczenie.
- Ale ja już mam męża. I jestem z nim umiarkowanie szczęśliwa. – usłyszał.
Spojrzał na nią, potem jeszcze raz na monitor.
- Oj, najmocniej panią przepraszam, błąd systemu, wirus. Zaraz to naprawię.
Przeprowadził operację jeszcze raz. Teraz dostał właściwe dane.
- Za trzy dni w pani domu wybuchnie pożar. Straci pani wszystko. Męża też. Będzie pani tak nieszczęśliwa, że straci pani wątek. Tym razem już kompletnie i nieodwracalnie. Nawet my nie będziemy pani w stanie pomóc.
- To straszne… I nic się nie da z tym zrobić?
- Przepraszam panią najmocniej, ale z czym? Bo zdaje się, że straciłem wątek… – oznajmił i zaraz potem oblał się rumieńcem wstydu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz