środa, 21 sierpnia 2013

SPOTKANIE W OGRODZIE


Petunia, lat 88. Georgina, lat 85. Mają wspólną przeszłość, zainteresowania oraz skłonność do wykwitu plam wątrobowych tu i ówdzie.  Siedzą na ławce i popijają szampana z termosu po kawie. Tak sobie to wymyśliły, a spotykają się w każdy drugi czwartek miesiąca, o ile jest to parzysty dzień, o trzymastej piętnaście.
Rozprawiają i rozważają różne różności. A to czemu jednej sernik się nie udał, a to czemu burak taki marniuchny tego lata. A to wzrok już nie ten i wzrost niechybnie też. W końcu człowiek na starość maleje. Cały, bez wyjątku. Marzenia też mu maleją. Oraz pomysłowość. Chociaż nie. Wszak szampana popijają z termosu po kawie…
O czym to gawędzą dwie nie młode już białogłowy? O nowościach świata nowożytnego. Że te internety, autostrady, eurozłącza. Że powietrze jakby gorsze, morowe. Że koty się w lutym marcują. Taka heca.
Kiedy robi się chłodno w te co drugie, parzyste czwartkowo popołudniowe popołudnia, wyciągają pledy. Każda przynosi dla tej drugiej; swój własny nigdy tak nie ogrzeje jak cudzy. I siedzą tak, aż przychodzą zamykać ogród na noc. I cieszą się tym szampanem w termosie po kawie. Chichoczą, a potem jest długa przerwa. W niej oddychają i myślą, ile to jeszcze tych czwartków im pozostało. I są szcześliwe, że chyba jeszcze całkiem dużo.
Aż w końcu przychodzi nieunikniony czwartek bez tej drugiej. Bąbelki wystukują żałobnego marsza o ścianki termosu. W niedosłyszących uszach dzwoni cisza cichsza niż zazwyczaj. Ciepłe pomarszczone dłonie nie ściskają już tych drugich. Powietrze martwieje nie rozbite stareńkim chichotem. Z czego to śmiały się po raz ostatni? Że Franciszek już taki wiekiem nierozgarnięty, że nie odróżnia, która z nich kładzie mu się do łóżka. I tej jego starej, wysłużonej fujarki nadmuchać już niepodobna, choć nie wiadomo co by się z nią robiło. I że szkoda, że nie miały z nim dzieci. Byłyby rodzeństwem w połowie. To nic, że się trochę o tego Franciszka czasem kłóciły. Bo w końcu jaka to różnica, na które oko zezował? Jak różnica, którą kochał bardziej? Petunię czy Georginę. Jaka różnica... skoro nie ma z kim wypić szampana z termosu po kawie. 

2 komentarze:

  1. Moc!
    Moc wzruszeń!
    Nie ilość, a jakość. Wiele chciał bym powiedzieć, ale nie chcę zakłócić rytmu minimalizmu.
    Pozdrawiam Panią bardzo.:)
    Niech wspomniana moc będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham się w minimalizmie! Dziękuję za pozdrowienia i również wszystkiego dobrego życzę :)

      Usuń