wtorek, 9 kwietnia 2013

PAN DOKTOR I JA


Mój mózg mnie nieustannie zaskakuje. Mówi mi takie „a-kuku“! i wyskakuje… jakiś diabeł z pudełka. Dziś rano podsunął mi taki oto obrazek: pani spaceruje z pieskiem. Piesek jest mały, trzęsie się z wysiłku, bo na cienkiej jak papieros szyi nosi głowę hipopotama…
Mój pan doktor spojrzał tylko na mnie, lekko się uśmiechnął, potem ziewnął, podrapał się za lewym uchem, poprawił nogawkę, rzucił okiem na wypastowane trzewiki, uniósł znacząco brew, znowu się podrapał – tym razem za prawym uchem, odchrząknął, wziął łyk wody, spojrzał na mnie i… nic nie powiedział. Więc zachęcony, kontynuowałem.
Ten mój mózg, panie doktorze, to złośliwy jest. Po co on mi podsuwa takie obrazy?
-Może chce panu coś uświadomić – bąknął doktor.
-Ale co?
-Nie wiem, jak pan sądzi?
-Że psy nie powinny mieć głów od hipopotama…?
-Nie wiem, a jak pan sądzi?
-Sądzę, że nie powinny. Chociaż świat jest pełen wybryków natury. Na przykład ceny papierosów. Przecież to jest nieetyczne!
-Nie wiem, a jak pan sądzi? – mruknął doktor.
To też jest ciekawe zjawisko. Sześć lat ten mój pan doktor studiował w kraju i za granicą, a jedyne co mu przychodzi do głowy to: „nie wiem, a jak pan sądzi?“. To podobno jego autorska, unikalna metoda. Opublikował ją na łamach fachowego pisma i teraz wszyscy z niej korzystają. No, może nie wszyscy. Ja. I paru pacjentów. Wszyscy za godzinę tego: „nie wiem, a jak pan sądzi?“ płacimy równiutko sto pięćdziesiąt złotych. I muszę powiedzieć, że mam zawsze o wiele lepsze samopoczucie, jak wychodzę od mojego pana doktora. Czuję, że biorę udział w czymś ważnym, w doniosłej metodzie naukowej, która co prawda nie bardzo mi pomaga, ale też i specjalnie nie przeszkadza w życiu.
Mój mózg nieustannie podsuwa mi zaskakujące obrazki. Ale szczerze mówiąc – dobrze mi z tym. Wcale nie chcę być uzdrowiony. Albo coś takiego. Lubię moje psy o szyjach cienkich jak papieros, które dźwigają głowę hipopotama. Lubię papugi, które latają na gumowych skrzydłach i robią kupy wielkości arbuzów. Lubię smoki, które piją ze mną popołudniową kawę. I lubię mojego pana doktora. Za to, że zawsze pyta mnie, co o tym sądzę. Nieoceniony człowiek. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz