środa, 6 marca 2013

PANI VIOLETTA


Pani Violetta urodziła się niezwykle dobrze zorganizowana. Nie chcąc zbyt wcześnie budzić swej matki, wątłej na zdrowiu i psyche, postanowiła opuścić jej ciało wczesnym przedpołudniem. O jedenastej jedenaście. Żeby te jedynki stały w ładnym rządku. Ładnie się prezentowały i były dobrze zorganizowane. Jak całe jej przyszłe życie. I tak się też stało.
Bo pani Violetta była po prostu dobrze zorganizowana. Już w wieku niespełna lat sześciu zadecydowała: szkoły ukończy z wyróżnieniem, na lekcjach będzie zawsze przygotowana, innym kolegom z chęcią pomoże. Zakocha się w kimś odpowiedzialnym. Będzie brunetem, o niebieskich oczach, który potrafi utrzymać marzenia na wodzy. Wychowają dwójkę dzieci. Dziewczynka będzie strasza, chłopczyk młodszy. Będę mili, grzeczni i bardzo dobrze zorganizowani.  
Czas płynął, a dobrze zorganizowane życie pani Violetty najpiew opuścił jej mąż brunet o niebieskich oczach. Potem nastąpiła jej kolej – zgodnie z oczekiwaniem i harmonogramem.
Więc tak zaplanowała swój pogrzeb, będąc osobą dobrze zorganizowaną: pogoda będzie wtedy przyjemna, goście dopiszą wszyscy bez wyjątku. Wszystkim rozdadzą jedwabne chusteczki z małym haftem w rogu. Kwiaty tylko w kolorze fuksji. W menu znajdzie się łosoś oraz wołowina. Niewielka ilość słodyczy, bo to gorzkie chwile. Punktualnie przed godziną dwudziestą pierwszą wszyscy goście zostaną odwiezieni do domów, żeby wstali wypoczęci i z lekką głową dnia następnego…
Ale stało się tak: łosoś się zepsuł. Podobnie jak pogoda. Więc go nie podali. Kwiaty były białe. I czerwone. I różne. Żaden w kolorze fuksji. Zamiast jedwabnych rozdano bawełniane chusteczki. Bez haftu, za to z aplikacją. Słodyczy było dużo, bo to gorzkie chwile. Na dodatek podano szampana. Nikt nie wyszedł przed dwudziestą pierwszą, a o wstawaniu nazajutrz z lekką głową nie było nawet mowy.
Po prostu. Życie jednak toczy się swoim, czasem dziwnie pokręconym torem. Stąd o wykolejenie nietrudno.

A tymczasem pani Violetta stanęła przed obliczem Pana.
-I co mi powiesz, Violetto droga?
-Co powiem?! Jak to co? Że to wszystko jest bardzo źle zorganizowane!
Na to Pan wręczył jej kwiat w kolorze fuksji, jedwabną chusteczkę z haftem i łososia.
-Nie przejmuj się tak, Violetto, przed tobą wieczność. Możesz to wszystko doskonale zorganizować. Tylko po co? 

2 komentarze:

  1. Mam taką ciotunię - świetnie zorganizowaną. Ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  2. To rodzaj nerwicy natręctw :)

    OdpowiedzUsuń