poniedziałek, 18 marca 2013

HIGIENISTKA


-Ma wszy.
Pani Higienistka ogłosiła to niczym prawdę objawioną. Nawet gdybym ich nie miała, to na ten ton, nie znoszący sprzeciwu, natychmiast by się zjawiły. I wskoczyły mi na głowę. Bez gadania. Gęsiego. Wszystkie z całego świata. Gdybym miała taki głos, jak Pani Higienistka, to też bym nim rozkazywała. Tym głosem głośnym okropnie. Wszystkim! Wszom, kanapkom, no i rodzicom. Żeby wszy sobie poszły, żeby kanapki robiły się same i tylko z powidłami, a rodzicom, żeby mi kupowali wszystko, co chcę. A najbardziej bym chciała tę lalkę porcelanową, co ma prawdziwe włosy i oczy. Nie, nie kłamię, naprawdę ma prawdziwe oczy.
Jeszcze bym rozkazywała mleku, żeby robiło się z niego kakao. I kaszy w krupniku. Żeby sobie poszła na zawsze. Nienawidzę krupnikowej kaszy. Fuj.
Rozkazałabym kwiatom, żeby cały czas kwitły. Najbardziej to piwoniom. Moja Mama bardzo je lubi.
Rozkazałabym temu chłopakowi starszemu, temu, co ma taki ładny uśmiech, żeby mnie ciągnął za warkocz. Ciągnie taką Nasturcję. Ona jest ode mnie starsza i ładniejsza. I ma ładne imię. I piegi ma. A ja nie. I pachnie tak… jak szczęście. To znaczy: myślę, że tak pachnie szczęście. Jak kwiaty, cynamon i owocowe mydło. Myślę, że to jest Anioł ta Nasturcja. To jest bardzo możliwe. 
-Ma wszy i ma siedzieć w domu! Dopóki się ich nie pozbędzie. Bo innych zarazi! Pewnie już zaraziła!
Jak ja mogłam kogoś zarazić, jak ja nawet nie wiedziałam, że mam wszy? Jak się nie wie, że coś się ma, to jak to można komuś dać? Pani Higienistko?
Pani Higienistka nigdy się nie uśmiecha. Ciekawe czemu? Jedna Pani powiedziała mojej Mamie, że od tej Higienistki to uciekł mąż w tamto lato. Z jakąś inną panią. Bo nie lubił, jak ona, ta Higienistka, do niego tym głosem tak głośno mówi. I pieniądze zabiera z wypłaty. I w ogóle nie pozwala nic robić, co lubi. Papierosy to musiał palić na klatce, a gazetę czytać po kryjomu. On był bardzo chudy ten mąż. Jakby ta Higienistka mu wszystko zjadała. A może on tak chudł od tych papierosów? Muszę zapytać się Mamy.
-Mam wszy.
Wyręczyłam Panią Higienistkę, która chciała to zakomunikować światu i ludziom już po razy trzeci.
-Ale mam też Mamę, Tatę, piękną Nasturcję, która jest chyba Aniołem, starszego chłopaka, który kiedyś pociągnie mnie za warkocz, cudne piwonie i może, jak będę grzeczna, to będę też miała tę lalkę porcelanową z prawdziwymi włosami i oczami, a Pani, Pani Higienistko? Oprócz głosu do rozkazywania nie ma Pani nic. I dlatego jest mi Pani żal. A Pani nie?



1 komentarz:

  1. A mnie nie. Ani trochę. Każda higienistka własną rączką maluje swój świat. Sama wybiera kredki.

    OdpowiedzUsuń